Deszcze niespokojne potargały | Chroń Skroń

Deszcze niespokojne potargały


Deszcze niespokojne potargały

Najważniejsze dla mnie z dzisiaj, to że przestało padać. Najgorsze, że deszcz przestał mi towarzyszyć w drodze powrotnej, gdy do domu został mi …1 (słownie: jeden) kilometr. A mam ich do przejechania tylko 15 (słownie: piętnaście).

Przez te dni poleciało już prawie 75 km. Tyle przejechałem od poniedziałku do dzisiaj. W ogóle dzisiaj to było wyzwanie. Bartes wczoraj krakał, krakał i wykrakał … deszcz. W trakcie fazy budzenia odnotowałem kątem oka, że na dworze szaro i lekko deszczowo (koło 6:30). Pomyślałem sobie, że to fajny powód aby dzisiaj zagonić … auto do roboty. W pewnym momencie za chmur zaczęło nieśmiało wyglądać słońce, opady się zminimalizowały. Pomyślałem, że jednak trzeba, że jest potrzeba, że naród patrzy i nie można odpuścić.

Wyjałem z szafy spodnie 3/4, wyciągnąłem kurtkę z goretexu. Spodnie oraz buty na zmianę zapakowałem do plecaka i jazda. Ruszyłem z nadzieją na trochę słońca w naszym mieście. Niestety im dłużej jechałem tym bardziej padało :(

Jednak jestem dumny – dałem rady. Dojechałem na zakład, przebrałem się ze stroju hero w standard. I jakiś taki pozytywnie nastawiony do życia pracowałem.

O 17 z dużymi groszami zacząłem akcję powrót. Znowu wskoczyłem w strój superbohatera i pognałem w siną dal. I już wiecie jak było. Mokro. W pewnym momencie nie wiedziałem, czy to ja jestem wodą, czy woda mną. Przyznam, że dzisiaj zrozumiałem, jak to jest gdy ktoś chce tak dojeżdżać codziennie, a na zakładzie brak warunków: do przebrania, wysuszenia siebie i ciuchów. Dzisiaj nawet nasz PR dostał maila, w którym było, że człowiek dojeżdża na rowerze przez 9 miesięcy w roku. I on by chciał, żeby to nie był to taki marketingowy bełkot, tylko, żeby w biurowcu stworzono warunki dla takich jak on. Oto właśnie chodzi w tej akcji. Może nie uda się dzisiaj, może też nie jutro, ale myślę, że jest to znacznie bardziej realne niż np. sieć autostrad na Euro :) Do zobaczenia jutro na trasie.



1 komentarz

  1. he he he jakież było moje zdziwienie jak zobaczyłem Cię wjeżdżającego na parking firmowy na holendrze… ;o))))) A przez moment myślałem, że to ja mam najgorzej… ;o)))))

Dodaj coś od siebie