Dzień siódmy | Chroń Skroń

Dzień siódmy


Dzień siódmy

Przez sześć dni Bóg stwarzał świat. A siódmego nie trudził się już niczym. Odpoczywał.

Właśnie dzisiaj szedłem sobie, tak właśnie szedłem, początkowym odcinkiem mojej drogi, po której zaganiałem rower do roboty. Przyznam zresztą, że to najlepszy kawałek tej drogi. Dlaczemu? Gdyż wiedzie przez park, a po drugie jak wracam to wiem, że meta już blisko.

Właśnie ustaliliśmy termin dla wszystkich mieszkańców naszego kraju. Szczegóły już niedługo.
Dzisiaj też siadam do napisania podsumowania akcji, czyli kto o nas powiedział, co się udało. Już teraz widzę, że to będzie ciężkie pisanie.

Przegoniliśmy do siebie z Bartekiem parę maili i SMSów dzisiaj. Mamy marzenie. Może nie takie jak miał Martin Luter. Nie chcemy też całkiem świrować, ale fajnie by było, gdy więcej ludzi korzystało z rowerów. Naprawdę sam zobaczyłem, że świat jest inny, gdy do pracy jedzie się rowerem.

Inna sprawa, że np. dla mnie to świetne rozwiązanie kwestii “trochę ruchu w ciągu dnia”. Skoro wiem, że mogę dojechać rowerem do pracy, to wiem, że nie muszę się zrywać wcześniej by pojeździć. Druga sprawa, że takie jeżdżenie w kółko (bo za daleko się nie da wyskoczyć, bo ja np. o 5 rano nie wstanę by pojedzić) wieje nudą.

Zrobiłem w tym tygodniu 120 km. Straciłem 1 kilogram. Odkryłem fajną drogę.  Przetestował holendra. Robiłem za świra (bo jak nazwać kolesia na obrandowanym rowerze z koszyczkiem). Wypowiedziałem się dla radia. Bartka nawet kamera uchwyciła. Normalnie pakiet korzyści w standardzie.

Z tego całego zamieszania to jeszcze inne korzyści się pojawiły, dla innych. Dla tych co co dzień “zaganiają do roboty”. I to nam chodziło. Tego chcieliśmy. Fajnie, że tak wyszło. Więcej w raporcie specjalnym :)

Największy odlot to jednak piątkowe rozdawanie kwiatów. Faktycznie to była krótka piłka. Bartek strzelił, że fajnie by było. Ja do niego na privie, że to będzie super i że sprawdzę tylko ile kasy zostały, która nie poszła na plakaty. Iwona w piątek rano zajechała z gestem na kwiatową gięłdę. Resztę już znać z  oglądania i czytania relacji Bartka.

Ważne! Szukamy osób, które  w swoich miastach podejmą się koordynacji działań w ramach czerwcowej ogólnopolskiej akcji.  Namiary na nas w sekcji kontakt. Naprawdę warto. Pozdrower – jak pisze ostatnio lanser :) Bartek.



1 komentarz

  1. Już myślałem, że nie zdążysz… ;o) Qrcze to był na prawdę intensywny tydzień choć z punktu widzenia rowerowania niczym nie różnił się od wcześniejszych… No może tylko tym, że normalnie w deszczu bym nie jechał, a tak przemogłem się i śmignąłem do roboty nawet w deszczu.
    Cieszy, że tak wiele osób chce coś zrobić dla innych, dla miasta w którym żyją, dla siebie… Dostaję cały czas mnóstwo sygnałów, że fajnie, że można, że da się, że ktoś w końcu otwarł oczy i dostrzegł, że jest coś takiego jak rower i że można tym się poruszać nie tylko w weekendy. I o to w tym wszystkim chodziło, to jest największy plus całej akcji… Nie to, że media się zainteresowały (choć to oczywiście miłe jest i pomogło dotrzeć do większej ilości osób). Najważniejsze, że ktoś, gdzieś zmienił choć na chwilę przyzwyczajenia i pojechał rowerkiem…
    Podczas jednego z wywiadów zostałem zapytany jak rozpoznajemy ludzi biorących udział w akcji. Zaskoczyło mnie to pytanie bo nigdy nie myślałem o tej akcji w ten sposób. Nie planowaliśmy nigdy (choć pewnie powinniśmy) żeby znakować biorących udział w akcji. Pewnie teraz przed akcją ogólnopolską moglibyśmy pokazać statystyki, cyferki, liczby… Pewnie trochę więcej funduszy udałoby się uzbierać na promocję akcji… Tylko, że nie o to w tym wszystkim chodzi! Nie fundusze się liczą, nie cyferki… Liczysz się Ty i tylko Ty czytający te słowa. Jeśli choć jeden człowiek dzięki tej akcji wsiadł na rower i jeździ to dla mnie jest to już sukces. Jeśli choć jeden kierowca od tej akcji zacznie przyjaźniejszym okiem patrzeć na rowerzystów to opłacało się rozdać ponad 600 kwiatków…
    Dziękuję wszystkim, dzięki którym było to możliwe. Teraz przed nami wszystkimi poważniejsze wyzwanie. Skoro udało się we Wrocławiu to znaczy że uda się wszędzie. ;o)
    Namówmy cały kraj do spróbowania, a jestem pewien, że wszyscy na tym zyskamy.
    Pozdrower

Dodaj coś od siebie