Kaskom mówimy zdecydowanie nie
Zaskoczyło Was? A nas nie specjalnie. Mówimy “nie”, gdy będzie to wymuszenie. Odgórny martwy przepis. Mówimy “nie”, bo obawiamy się super ofert w marketach typu “najtańszy kask na rynku”. Już o tym pisał Bartek w styczniu
Ostatnio zostałem zasypany przez znajomych linkiem do artykułu Radka Lesisza z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej. Miałem okazję poznać stanowisko Radka już wcześniej. I w kwestii głównej zgadzam się z nim. Bardziej trzeba się skupić na edukacji uczestników ruchu drogowego i poprawie stanu dróg, w tym rowerowych a nie na wprowadzaniu przepisów, bo tak lepiej będzie (i taniej i ktoś na tym zarobi).
W ogóle to nie rozumiem kwestii kamizelek. Po kiego diabła ktoś chce nas ubierać w kamizelki. Ważne jest abyśmy jako rowerzyści mieli świadomość, że podczas zmierzchu, złych warunków pogodowych, w nocy widać nas kiepsko. I powinniśmy temu zapobiec poprzez odpowiednie oświetlenie roweru – OBOWIĄZKOWO – i w miarę możliwości odpowiedni ubiór.
Przeczytałem artykuł Radka i w paru miejscach nie zgadzam się z nim. Jeżeli ktoś ma siłę i ochotę to zapraszam do czytania.
RL pisze:
Zagrożeniem dla cyklistów jest przede wszystkim brawura i łamanie prawa przez wielu kierowców oraz źle zaprojektowana infrastruktura drogowa.
Dodałbym tutaj, że również nieodpowiedzialność i brawura ze strony rowerzystów. Jeżdżę autem i rowerem, więc mam spojrzenie z dwóch stron na ten temat. Wkurza mnie np. jako kierowcę auta koleś jadący prawie środkiem pasa ul. Legnickiej we Wrocławiu. Nie dość, że sam dla siebie jest zagrożeniem, to jeszcze może być zagrożeniem dla innych. A akurat wzdłuż Legnickiej jest dosyć przyzwoita ścieżka rowerowa.
Kaski mogą ochronić głowę przed skutkami wypadków drogowych – to rzecz bezsprzeczna. Lecz kaski nie potrafią ochronić przed samym wypadkiem. Dlatego też zdecydowana większość rowerowego świata przeciwstawia się budowaniu poczucia bezpieczeństwa na drogach za pomocą obligatoryjnych kasków dla cyklistów. Za kaskami przemawiają zazwyczaj osoby niemające wiele wspólnego z jazdą na rowerze, zaś przeciw są głównie użytkownicy dwóch kółek.
Zgadzam się, że za pomocą wymuszenia noszenia kasków możemy dać ułudę bezpieczeństwa. Tak kask ma chronić. Dobry kask, odpowiednio dobrany. I to powinien być wybór świadomy użytkownika. Jeżdżę na rowerze i kask w niczym mi nie przeszkadza. Przed wypadkiem chroni mnie myślenie. I czasami warto ustąpić, bo cóż mi z tego, że będą miał rację skoro będę poszkodowany. Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć – taką mam dewizę.
W raporcie z 2001 roku SWOV, holenderski Instytut Badań Bezpieczeństwa Drogowego jasno stwierdza, iż oficjalne podkreślanie konieczności noszenia kasków prowadzi do utwierdzenia wizji jazdy na rowerze jako szczególnie niebezpiecznej, co z kolei wzmacnia także mocno rozpowszechnione przekonanie, że rozjechani na jezdni rowerzyści (w kasku czy też bez) sami są sobie winni – przecież wiedzą, jakie to niebezpieczne.
To jakiś debilizm to stanowisko tego Instytutu. Według tego można powiedzieć, że człowiek, który miał wypadek w aucie, jest sam sobie winien, bo przecież wie ile jest wypadków samochodowych. Broń nas Boże przed takimi Instytutami i takimi wnioskami.
Przekonanie jednak, że głowa pod kaskiem jest zupełnie bezpieczna, może okazać się zgubne. Kaski rowerowe chronią głowę przed uderzeniami przy małych prędkościach. Nie stanowią natomiast efektywnej ochrony w razie groźniejszych wypadków drogowych. Siła uderzenia samochodu jadącego z prędkością 46,5 km/h jest wystarczająca, aby wyrzucić cyklistę na wysokość 13. piętra. Czy kask tu pomoże?
I o tym trzeba mówić. Tu jest taka sama niepełna prawda jak w crash testach i gwiazdkach bezpieczeństwa dla aut. Kask może chronić Twoją głowę, ale to Ty powinieneś najpierw ją odpowiednio użyć. Czyli myśleć przed a nie po!
Dr Robinson podejrzewała także, iż noszenie kasków może zachęcać rowerzystów do podejmowania większego ryzyka, natomiast widok „okaskowanego” cyklisty może prowadzić do utwierdzenia wśród kierowców przekonania, iż osobnik taki nie wymaga specjalnie ostrożnego traktowania. To ostatnie przypuszczenie potwierdził jeszcze w tym samym roku dr Ian Walker, psycholog z uniwersytetu w Bath.
Według niego jeżdżący w kaskach są bardziej narażeni na wypadek niż ci, którzy nie zabezpieczają swoich głów. Do takich wniosków doszedł, przeprowadzając prosty eksperyment. Zmierzył, podczas jazdy w kasku i bez niego, odległość, w jakiej mijają go samochody. Wyniki były zaskakujące. Okazało się, że w przypadku jazdy w kasku auta mijały go średnio o 8,5 cm bliżej, niż gdy pedałował z gołą głową.
Zjawisko to zdaniem Walkera można wytłumaczyć w ten sposób, iż kierowcy postrzegają „kaskowców” jako bardziej doświadczonych i przewidywalnych uczestników ruchu, natomiast do osób bez tego rekwizytu mają mniejsze zaufanie i omijają ich większym łukiem, zostawiając miejsce na ewentualne manewry. Podczas tego eksperymentu uczony został potrącony przez autobus i ciężarówkę, w obu przypadkach z kaskiem na głowie.
Moim zdaniem kolejny pseudonaukowy bełkot. “Podejrzewa, można wytłumaczyć, bardziej skłonni do podejmowania ryzyka” – ten sposób argumentacji do mnie nie trafia. A teza o tym, że “kaskowcy” postrzegani są jako bardziej doświadczeni jest bardzo naciągana. Czy to samo można odnieść do narciarzy, snowboard-erów? “Uczony został potrącony” – chciałbym dostać szczegóły tego eksperymentu, bo nic z tego opisu nie wynika.
To tyle czepiania się. Naprawdę popieram stanowisko Radka określone w następujący sposób: “Traktujmy rowerzystów normalnie. Dajmy im prawa i możliwości. Edukujmy wszystkich na temat ruchu drogowego. I szanujmy się. Nie narzucajmy jednak ludziom czegoś na siłę, tylko dlatego, że nie mamy pomysłu, jak zmienić faktyczny stan rzeczy”. Pod tym, my jako Inicjatywa ChrońSkroń.pl się podpisujemy obiema rękami!
A na zakończenie coś co mnie rozwaliło, gdy to przeczytałem!
… władze Wrocławia, które w 2001 roku zakazały cyklistom wjazdu na płytę Rynku. Jak tłumaczył to ówczesny prezydent miasta Bogdan Zdrojewski, powodem restrykcji byli operujący tu dilerzy narkotyków na rowerach, nieuchwytni dla stróżów prawa.
Tego nie wiedziałem. I to mnie rozwaliło zupełnie :) Myślałem, że powód był jakiś logiczny. Przepraszam, ale proszę obecne władze Miasta Wrocławia o zmycie tej plamy na wizerunku miasta. Teraz stróże prawa już jeżdżą na rowerach.
Pamiętajmy myślenie nie boli, brak wyobraźni może być bolesny.
2 komentarze
Odniesienia i cytaty
- Warto w kasku vol. 1 | Chroń Skroń
- [...] czasu polemizowaliśmy z tezami dotyczącymi badań naukowych, które miały pokazać, że rowerzysta w kasku jest narażony na większe zagrożenie ...

kiedys jezdzilo sie bez kasku i bylo dobrze a nieraz sie upadalo. nie bede nosci kasku.
jak jezdze po do parku to tez mam nosic kask?
a gdzie moja wolnosc!
Właśnie przeprowadziłem eksperyment “naukowy”
Dwa dni jeździłem bez kasku a dwa dni w kasku.
Wnioski: kierowcy reagują na … rowerzystę albo dobrze, albo źle. Posiadanie kasku na głowie nie zmienia ilości jednych i drugich.
Uważam, że zachowanie kierowców zmienia … jazda na rowerze. Jeżeli sami przejadą przez miasto na rowerze i przeżyją ;) to znacznie lepiej zachowują się w stosunku do rowerzystów.
C.N.D.