Zagoń rower do roboty – dzień 3
No qrcze… Ostrzegałem, straszyłem i co??? Wyjeżdżam dziś rano, a tam co? Jeżdżą jak co dzień normalnie… Nic nie robią sobie z deszczu… Plaga normalnie… ;o) Nie no tak na prawdę, to rzeczywiście dzisiaj od rana aura sprzysięgła się przeciwko rowerzystom… ;o( Wstałem o poranku a tam za oknem plucha. Tylko dzięki temu, że bardziej chciało mi się spać nie pojechałem autem do pracy. W końcu zwlokłem się z wyra (też macie tak?) wsiadłem na rower i pojechałem do roboty… W sumie nie było źle… powiem więcej, jak otwarłem oko to pierwsze co mi przyszło do głowy to tytuł na dzisiejszy wpis – “Singing in the rain”… ;o) No ale było zbyt tłoczno bym mógł się wyluzować na tyle by wydać z siebie jakiekolwiek dźwięki. No może oprócz standardowego sapania.. ;o)
Nie dość, że deszcz to jeszcze wiatr. Byłem pewien, że przynajmniej na robocie stojaki będą wolne i bez trudu znajdę miejsce ale nie… przyjechali… chyba na złość mi… ;o))) Zmówili się czy co?? Za dużo tych “uzależnionych”… Należałoby ich znakować jakoś… Może tak:
Każdy kto dzisiaj do pracy zajechał rowerkiem ma moralne prawo do pokazywania się w miejscach publicznych w takiej koszulce… ;o)
Na szczęście wracając do domku już świeciło mi w oczy słoneczko i wiał delikatny wiaterek, który na bieżąco suszył moje przemoknięte spodnie, siodełko i parę innych części garderoby… ;o) JUTRO MA ŚWIECIĆ SŁOŃCE!!!! Ludzie bierzcie się za rowery bo jesteśmy na półmetku akcji i najgorsze mamy za sobą!!! ;o)
Wszystko wskazuje na to, że moja wczorajsza luźna sugestia odnośnie kwiatków dla kierowców dojdzie do skutku… He he he nie odmówię sobie przyjemności zobaczenia zdumionych twarzy w blaszanych pudełkach! ;o) Ten piątek jest nasz!
Jutro od rana się uśmiechamy do siebie i radośnie podążamy gdzie tam każdy sobie podążać musi! Niech nikt nie waży się zachować poważnej miny na trasie DH Astra – pl. Orląt Lwowskich… ;o)
Do zobaczyska rankiem!
PS. Ledwo zdążyłem z tym wpisem dzisiaj. Mało casu kruca bomba…
1 komentarz
Odniesienia i cytaty
- To już tradycja. | Zagoń Rower Do Roboty
- [...] Dzień 3 [...]


Ja dojeżdżam do biurowca na Orląt przez 12 miesięcy w roku bez względu na warunki pogodowe (15-25km w jedną stronę w zależności od wariantu trasy). Liczę na to, że uda się wywalczyć prysznic ;)
Pozdrawiam